OUR GAMESROOM

" />Po pierwszym dniu walk w kotle udaliśmy się w celu zdobycia języka do miejscowości Saldus
Na zdjęciach widoczna nekropolia 22 tysięcy poległych faszystów
Zauważymy też zwiedzanie przez brygade izby pamięci oraz wpisy do księgi pamiątkowej.
Wieczorem rozpoczeliśmy kolejna bitwe kurlandzką

" />
"> Mnie niestety przerasta komentowanie, mamy tyle wątków i nie wiadomo w którym są nowe zdjęcia, że się zniechęcam... Miałby być daty przy wątkach ze zdjęciami ale pomysł umarł, można by wymyślić coś innego, tylko co?

Patryku - pomarańczowa ikonka w wątku oznacza, że pojawił się nowy wpis. Nie jesteśmy niestety w stanie wprowadzić dat ze względów technicznych.


">Z drugiej strony to nie robię dużo zdjęć siostrze, to jak nic nie przedstawiam i jestem słaby to dlaczego mam komentować zdjęcia lepszych, skoro i tak im nie pomogę, a pianie z zachwytu w każdym wątku to troszeczkę bez sensu....

Widzisz - tutaj pojawia się stereotyp związany z komentowaniem zdjęć. Ja nie czuję się na siłach itp więc nic nie piszę.
Komentowanie zdjęć nie opiera się wyłącznie na ocenie technicznej i radach z tym związanych. Większość ludzi, którzy oglądają nasze zdjęcia i naszych klientów nie ma wiedzy fotograficznej. MająĂ‚ zapewne wiedzę życiową. Wiedzą co się im podoba. Co wywołuje jakiekolwiek emocje a co odrzuca itd itp.

To Forum nie jest tylko dla zawodowych fotografów. Jest dla ludzi pasjonujących się fotografowaniem pamiątkowych zdjęć własnej rodziny i dzieci.

Witam
Wchodziłam na tą górę w zeszłym roku w czerwcu.
Jest tam w dzień strasznie ciepło i długi rękaw z tego względu konieczny. Przy meczecie można kupić wodę, ale w sumie po drodze jest strumień, gdzie można nabrać wody. piłam i nic mi się nie stało. Z tym, że jest to strumień sezonowy (z łach sniegu) i już po 3 tygodniach nie było go już tam:( pod szczytem jest schron z drewnianym podestem w środku. w środku ciepło. Na sam szczyt prowadzi droga ala wejście na rysy od strony słowackiej (kamienna zakręcająca ścieżka). I tu koniecznie czapa i rękawicz i kurtka, bo kurna zimno jak szlak. Powiem szczerze, że nie wiem dlaczego. Nawet na Kaukazie mi tak w łapy nie było zimno. Droga technicznie prosta. raków i czekana nie potrzeba, bo śnieg baardzo sporadycznie i to poniżej ostatnigo schronu. Fajne miejsce na zdjęcia:)
W okresie sezonu kasują przy wejściu na górę. Mimo dzikich wrzasków ominęliśmy faceta i poszliśmy w górę. W drodze powrotnej nikt nas już jednak nie zaczepiał.
Co do butli epigazu to nie udało nam się tam ich kupić. Pożyczyliśmy to oczywiście za opłata od miejscowego przewodnika. Pewnie też na niego traficie. Powiem oględnie tak. Jest miły, ale należy na niego uważać, bo chłop jest nastawiony na kasę max. i takie też ma wpisy do ksiażki pamiątkowej, ale po polsku, bo po angielsku oględnie miły opis

A jeszcze gdzieś ruszacie poza Demawandem?

Bocian

Tak na marginesie :
Pustelnię św. Jana odwiedzał ze studentami parokrotnie kard. Karol Wojtyła czego dowodem są wpisy w "Księdze Pamiątkowej" - też lubił się szwendać jako i my po pięknym Beskidzie Niskim
Może ktoś podpowie jak sie to robi ( wkleja te zdjęcia)

" />Witam
Mam pewne przypuszenia że Twój dziadek służył w Flotylli Rzecznej (Pińskiej) , był podoficerem zawodowym (kontraktowym ) .Na zdjęciu które pozwoliłem sobie powiekszyć jest widoczna odznaka pamiątkowa ( tak to nazwę ) która była prawdopodobnie nadawana tylko we Flotylli . Piszę "prawdopodobnie " ponieważ z tymi odznakami nie widziałem żadnego zdjęcia marynarza z Floty(Gdynia) natomiast z Flotylli dość często . W dokumętach które zaprezentowałeś jest wpis o ostatnim przydziale na Hel . Na początku 1939 ( nie pamiętam daty ) z Pińska do Floty zostało przeniesionych dość dużo artylerzystów , zasilili oni własnie kadre baterii Helskich ale chyba i też kilku dostało przydział na okręty.
poz .Slaw


U nas będą "Kroniki" - czyli księgi z podziękowaniem, a przede wszystkim z historią opatrzoną zdjęciami, moją i PM - począwszy od ślubów naszych rodziców, poprzez dzieciństwo, szkoły, aż po moment naszego spotkania, no a potem wspólne wyjazdy, przeżycia itp, potem przygotowania do ślubu (chcemy też zostawić kartę na wklejenie sobie przez rodziców ich zaproszeń na nasz ślub), nasza budowa... Głownie chcę bazować na zdjęciach z podpisami, nawet już przytargaliśmy z PM do nas do mieszkania pudła ze starymi zdjęciami Na końcu pojawi się napis "..i żyli długo i szczęśliwie", a potem będą miejsca na nasze zdjęcia ślubne a potem może i rodzinne z przyszłymi dzieciakami

Mam nadzieję, że im się spodoba

PS. To wszystko opisane powyżej na razie pozostaje wyłącznie w sferze planów niestety...


my podobnie mamy zrobiona (jeszcze niedokonczona) ksiege pamiatkowa ktora tylko na slubie bedzie do wgladu wszystkich i do wpisow, a pozniej bedzie nasza ksiega pamiatkowa...i tez pierwsze foty to rodzicow ze slubu, pozniej nasze chrzty, komunie,poznanie sie, zareczyny, rozne wyjazdy, zdjecia obraczek, sali, kosciola, roznych rzeczy z orzygotowan i miejsce na slubne i weselne ...a na koncu mamy spis rocznic slubu (zeby Mezulo o nich pamietal!! hehe!) i na ostatniej stronie "..i zyli dlugo i szczesliwie"
Za to zastanawiam sie nad tradycyjnymi albumami z naszymi fotami od czasow dziecinstwa do slubu dla rodzicow..i z miejscem na slubne ...i pozniej "rodzinne"

nie szukam prezentu ale mam naprawdę wspaniały prezent dla kogoś wyjątkowego. Będzie to zapewne jedna z najdroższych i najbardziej wartościowych rzeczy jaką dostanie solenizant/ka. Zastrzegam, że nie jest to odbębnienie X kasy tylko mozolna wymagająca czasu i chęci inicjatywa Y osób. Właśnie dziś miałem propozycję takiego projektu dla mojej bliskiej koleżanki, która po maturach wyjeżdża i ja i znajomi nie będziemy jej tak często widywać a ten prezent z pewnością będzie symbolem dzięki, któremu o nas będzie pamiętać. Piszę to tutaj bo pomysł spodobał mi się od razu i nie mogę się doczekać wręczenia jej w dniu urodzin:

Jest nią Księga pamiątkowa... tak, tak nie pomyliłem się Póki co projekt jest w fazie propozycji i spostrzeżeń ale wiadomo, że w pierwszych kartach znajdzie się wpis rodziny najbliższej i jakieś stare zdjęcia, na kolejnych wpisy ze zdjęciami znajomych

tak więc uważam to za najlepszy prezent jaki można sobie wymarzyć. No przynajmniej mi by sprawił radość niezmierną

...Podczas nocnej (wieczorowej ) eksploracji nocnej skrzynki trójmiasta Drzewa mają oczy mieliśmy dość dziwną i chyba niebezpieczną przygodę.
Skrzynki szukaliśmy się wraz z Koleżanką Małżonką i Julką, lat sześć.
W niedalekim sąsiedztwie miejsca ukrycia finalnego kesza biesiadowała grupka młodzieży. Po odnalezieniu pojemnika, dokonaniu wymian, wpisu do logbooka i ukryciu skrzynki, postanowiliśmy zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie w niesamowitych odsłoniętych korzeniach drzewa ronącego nieopodal. Pocichutku zajęliśmy upatrzone miejsce, a w tym czasie młodzież zabrała ze sobą niedopite browary i ruszyła w naszym kierunku. Najpierw było ich tylko słychać, potem wkroczyli na scieżkę, przy której rosło nasze drzewo. Ponieważ nie używaliśmy swiatła i zachowywaliśmy się cicho, to nie zdawali sobie sprawy z naszej obecności. Postanowiłem pouczyć Julkę żeby siedziała cicho, bo zakładałem że "przyszłość narodu" pójdzie sobie swoją drogą.
Niestety, grupka postanowiła pobiesiadować na pieńku, jakieś trzy metry od nas. Ścieżka była oświetlona, korzenie tonęły w mroku, więc my siedzieliśmy cicho i czekaliśmy aż sobie pójdą. Niezbyt byłoby dobrze teraz się ujawnić, bo mogliby uznać to za przejaw agresjii z naszej strony.
Niestety Julce zachciało się się siusiu, i zacząła się wiercić...
Nagle śmiechy umilkły i jeden z chłopaków zaczał wpatrywać się w mrok.
"Tam ktoś jest!". I juz wszyscy wpatrują się w mrok, czyli w nas...
Nie wiem jak to się stało. Miałem w rękach aparat fotograficzny, z podniesioną lampą. Palec zupełnie przypadkiem nacisnął spust migawki i flesz wypalił prosto w oczy biesiadującej młodzieży...
...Jeszcze nie widziałem grupy podpitych wyrostków zmykających w takim tempie...

Skończyło się dobrze, ale nie musiało. Nie polecam takiego rozwiązania nikomu.
Zrobiłem Julce zdjęcie (jest w logu) i wróciliśmy do domu.

POZNAŃSKI KLUB PODRÓŻNIKA
zaprasza na wyjątkowy wieczór autorski Janusza Kaszy:
16 marca 2010
Termin: 19:00 - 22:00
Miejsce: Poznański Klub Podróżnika, ul. Szyperska 2


‟Duchy dżungli – opowieść o Yanomami, ostatnich wolnych Indianach Amazonii”
oraz w drugiej części spotkania
relacja z podróży Filipa i Krzysztofa ‟Matizem nad Morze Czarne”

UWAGA! SPOTKANIE ODBĘDZIE SIĘ WE WTOREK
Podczas spotkania będzie możliwość zakupienia książki Janusza Kaszy ze specjalnym rabatem oraz uzyskanie wpisu autora, pamiątkowego zdjęcia:)
Duchy dżungli - Yanomami, ostatni wolni Indianie Amazonii mieszkają z dala od wielkich rzek, w głębi deszczowego lasu. Unikają obcych: jeśli przyjdziesz do nich bez zaproszenia - zginiesz. Niewielu ludzi spotkało Yanomami, nieliczni mogli poznać ich życie, obyczaje i wierzenia. Tym ciekawsza jest relacja Janusza Kaszy, który w 1998 roku podczas wyprawy do Wenezueli mieszkał w wiosce Yanomami, z bliska podpatrywał ich codzienne życie i rytuały. Jest to premiera fascynującej książki – dającej szansę zrozumieć inne, tak odległe od naszego światy. Janusz Kasza opowie nam, co przeżył i czego się o tych tajemniczych ludziach dowiedział.
JANUSZ KASZA – podróżnik, fotograf amator, tłumacz literatury francuskiej. Zafascynowany bogactwem przyrody Ameryki Południowej. Brał udział w wielu wyprawach do Amazonii, był między innymi w Gujanie Francuskiej, Brazylii i Wenezueli. Spotkać go można także w innych zakątkach świata: na Madagaskarze fotografował zaćmienie Słońca, przemierzył też USA legendarną Route 66.
Najważniejsza jest dla niego droga, a nie osiągnięcie celu. Potrafi barwnie opowiadać o swoich podróżach, przyrodzie i spotkanych ludziach, tak jak on poszukujących własnych ścieżek. Fascynuje się korridą i legią cudzoziemską.

Krzysztof Kimens i Filip Witczak są studentami IV roku Politechniki Poznańskiej. Podróż Matizem odbyli na przełomie sierpnia i września 2009. Trasa biegła przez Słowację, Węgry i dalej Rumunię oraz Bułgarię. W podróży spędzili 19 dni, a 10 letnim Matizem zwanym potocznie Srebrną Strzałą, zrobili 7678 km.


POZDRAWIAMY!!!