OUR GAMESROOM

Dnia Sat, 1 Apr 2006 20:45:03 +0200, Darek S. napisał(a):


słuchajta, jak wygląda Jezus zmartwychwstały? Ma ktoś może jakieś zdjęcia,
albo co?
Czy to ten z rozwartą klatką piersiową i sercem na wierzchu?
Chodzi mi o symbol wielkanocny... ewentualnie co jeszcze może być symbolem,
ale takim typowo religijnym.


Baranek.. ew. Jesus na tle trawy i baranek u stóp.. zupełnie powaznie..

http://images.google.pl/imgres?imgurl=http://acweb.colum.edu/users/ag...

http://images.google.pl/images?q=jezus+zmartwychwsta%C5%82&svnum=10&h...


| A. <andzi@wp.plnapisał(a):

| Tak na marginesie, to sama nazwa tłusty czwartek& bardzo do diety
optymalnej
| pasuje. Dla odmiany jutro mam tłusty piątek

w radiu mówili, że nazwa łusty czwartek wzięła się od chlebowych
bułeczek nadziewanych słoniną
i tegoż dnia rozpoczynał się tydzień obżerania tłustościami.
ciekawe kiedy zostało to na słodkości przerobione i przez kogo...

witam wszystkich po dlugiej przerwie


Witaj,
No właśnie z dawnej tradycji została tylko nazwa, obecnie zupełnie
nieadekwatna do słodkich wypieków. Powinno się obecnie mówić:
"słodki czwartek"... no ale czy to pierwsza nazwa, która zupełnie nie
oddaje istoty rzeczy?
Niedługo będzie Wielkanoc, której symbolem są jajka, zające, króliczki,
baranki. A więc prawdziwe jajka i prawdziwe mięso, natomiast w praktyce
te rzeczy są z cukru i czekolady... 8]
Tak więc z dawnej tradycji jedzenia jajek, baranków, króliczków, zajęcy
została tylko nazwa i forma, a składnikiem jest cukier... :(

Krystyna

gabrielacasey napisała:

> Nie ma "aniolkow wielkanocnych", sa baranki, ale tego wspolnego
> symbolu kulturowego zapewne kalac nie chciales (zreszta i anioly
> tez macie,choc nie tak "oswojone" jak chrzescijanskie) - madry
> Zyd z ciebie.
> A jesli chodzi o te synagoge. Ta proba zamachu cos mi
> przypomina. Bylam w Moskwie na poczatku lat 90-tych (sam wiesz,
> ilu obywateli, importowanych od Gorbaczowa-Jelcyna, wam wowczas
> przybylo - mnie samej udala sie wowczas rzecz
> wielka:zorganizowalam spoleczna liste Zydow w kasach Aerflotu,
> latali przez Warszawe, by samej kupic bilet bez kolejki. I nie
> mow mi tu o "polskim cwaniactwie" - to bylo moje kapełe). I
> jechalam sobie tramwajem, chyba "1", mijajac owa swiezo
> uruchomiona synagoge. I wtedy zobaczylam ortodoksyjnie
> przyodzianych mlodziencow (jasne, gorliwosc neofity),
> rzucajacych kamykami w tramwaj (to nie byly kamienie, to byl
> zwir, krzywdy nikomu zrobic nie chcieli) i wyjacych "Antysemity,
> antysemity!!!" reasumujac: sa i GLUPIE Zydy.
Dziwie mi ze w Moskwie mozna znalez Kamien
skad wiedzieli ortodoksyny Zydy ze w Tramwaju sa "Polskie Antysemic!"
i jak Sowjecki Zyd mow i ze Polacy sa Antysemici to ja odpowiadam
Ze Rosjani sa Super Antysemici i poslali wsztkich Zydow do Sibiri
i zniszczyli caly Judaizm w Rosi, polacy nie byli takie durni i zamikali w
czasie komuny synagogi

Cała Polska dziś święci a ja zazdroszczę...
...że nie możemy też z całą rodziną i rodakami świętować. Tak wspaniale bylo by
pójść w Polsce do kościoła ze świeconką, na mszę w Wielką Niedzielę i usiąść w
gronie bliskich przy stole.
Co prawda do kościoła tutaj chodzimy ale jesteśmy rozrzuceni i rodzina spotyka
się rzadko. Mamy tylko wąskie grono przyjaciół. Chociaż tyle lat już minęło od
wyjazdu, ciągle na świeta myśli wracają do tamtych czasów.
Właśnie królik pojawił się za oknem i gryzie trawę. To tutaj symbol Wielkanocy
tak jak w Polsce baranek.
Życzę wszystkim Szczęśliwych Świąt

Dla chrześcijan wskazują najpierw na powrót do życia zmartwychwstałego
Chrystusa, a także na nowe życie, przyniesione przez Niego wszystkim wierzącym.
Dlatego po Mszy św. zwanej Rezurekcją (od łacińskiego słowa oznaczającego
zmartwychwstanie), dzielenie się jajkiem łączy się ze zwyczajem składania
życzeń. Oprócz znanych polskich zwyczajów, często wspólnych większej grupie
narodów, istnieją także tradycje partykularne poszczególnych państw czy
regionów. Na Sycylii, na przykład, w Wielki Piątek uderza się w dzwony: jest to
wezwanie do przebaczenia i pojednania między sobą. W niektórych rejonach Włoch,
Francji czy Niemiec, w czasie, gdy brzmią dzwony wielkanocne, skrapia się całe
mieszkanie wodą w przekonaniu, że w tym momencie woda zostaje pobłogosławiona.
Nikłym cieniem takich wierzeń jest tradycja tzw. lanego poniedziałku. W innych
rejonach Europy z pieczołowitością strzeże się ognia poświęconego w czasie
Wigilii Paschalnej. Włoskie ciasta w formie baranka i gołębicy ("agnello"
i "colomba") odsyłają do symboli biblijnych. Z biblijnej inspiracji powstało
także wiele pieśni wielkanocnych, z powtarzającym się często refrenem alleluja,
wielbiącym Boga. Wszystkie te praktyki, zakorzenione w pobożności ludowej, mogą
pomóc w głębokim przeżyciu świąt wielkanocnych. Niech naszą troską stanie się
wysiłek właściwego ich odczytania.


> Poza tym niewierzaca jestem ale jak sie zyje w takiej a nie innej kulturze
> nie widze powodu aby nie miec choinki czy pisanek w swieta .
a ja nie widze powodu ,dla którego niewierzący mają mieć w domu choinkę ,czy
pisanki,czy dlatego że sąsiedzi mają?
szanuje osoby wierzace niezaleznie jaka religie

> wyznaja a temat kosciola i ksiezy to zupelnie inna zmora .
KOściół i księża to zupełnie 2 różne rzeczy.Ale skad Ty masz to wiedzieć?

> Wielkanocy nie kojarze specjalnie ze zmartwychwstaniem ale wlasnie z wiosna i
> nowym zyciem czego symbolem sa bazie, baranki , jajka , kurczatka itp
A moze zaczniesz sobie świetować pierwszy dzień wiosny?dla ludzi niewierzących
jakoś bardziej kojarzy sie z wiosną i budzeniem sie nowego życia.Pozdrawiam.

Moja mama ma miniaturową solniczkę kryształową z równie miniaturową srebrną
łyżeczkę. Sól w niej była już chyba święcona gazylion razy
Wiki rzecze:
W koszyczku wielkanocnym nie może przede wszystkim zabraknąć jajek (symboli
nowego życia), w postaci kolorowych pisanek, kraszanek; baranka (dawniej
formowanego z masła (lub ciasta) w specjalnych formach, później cukrowego i z
chorągiewką z napisem Alleluja, obecnie często z czekolady), a symbolizującego
zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa; soli (która miała chronić przed zepsuciem).
Poświęcić należy również: chleb, wędlinę, chrzan, pieprz, ciasta świąteczne.
Koszyczek, najczęściej z wikliny, przystraja się listkami bukszpanu.
pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99conka

a co do głównego tematu, to wydaje mi się, że większość zwyczajów wielkanocnych
jest mocno pogańska - symbolika jajka, kiełkujących roślin, wody, zając nie wiem
skąd - tylko baranek czysto biblijny. Samo święcenie pokarmów też kojarzy mi się
ze składaniem darów bogom czy naturze, bo nie widzę dla niego uzasadnienia
akurat przy wspominaniu śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

wykonalam, jak co roku, cos co kraszanka albo pisanka jest (sztuk 6), w
cebulowych luskach ugotowalam, natarlam dla polysku olejem i ulozylam na
talezyku wylozonym zielenina.A ten inny symbol baranek wielkanocny to u mnie
nie przymierzajac psa przypomina.Upieklam w foremce specjalnej, polukrowalam,
oblozylam z obu stron kawalkami sernika i mazurka coby rownowage utrzymywal.

Wesolych

Niedziela Wielkanocna
A dzis swietowanie Zwyciestwa nad smiercia ! , w domach zbieramy sie
rodzinnie , zebysmy tylko przy stole nie zapomnieli co swietujemy:)
co stoi u Was na stole ? u mnie pisanki i wielkanocny Baranek dopiero niedawno
czlowiek glupi dowiedzial sie ze to symbol ofiary i Milosci

Nie jestem ateistką, ale nie należę w sposób zorganizowany do żadnego obrządku.
A obchodzę święta tak, jak obchodzili je moi rodzice (i z nimi razem), tj. jako
rodzinne uroczyste spotkanie, z tradycyjnymi potrawami (no, może niezupełnie
tradycyjnymi w tym sensie, że jest coś dobrego i dla wegetarian) - na Boże
Narodzenie z prezentami i choinką, a nawet opłatkiem rozumianym nie jako ciało
Chrystusa, tylko jako przełamywanie się chlebem; na Wielkanoc - przy stole
udekorowanym barankiem. Boże Narodzenie to święto, które zastąpiło pogański
obrządek równonocy (i nie ma nic wspólnego z przypuszczalną datą narodzin
Jezusa; rzeczywiscie więc nazwa jest dośc przypadkowa), choinka jest również, o
ile pamiętam, symbolem proweniencji pogańskiej - tak jak i wiele róznych
tradycyjnych potraw, mających zapewnić urodzaj, szczęście itp. Szczerze mówiąc,
nie widzę konfliktu między byciem niewierzącą a świętowaniem świąt.


doktryna katolicka nie nakazuje jedzenia miesa. mozna z
powodzeniem  korzystac z tradycji kk omijajac je z daleka.
dlatego wlasnie uwazam, ze duzo pozyteczniejsze jest
skupianie sie na tym, jak przygotowac wielkanocna swieconke
bez kielbasy, niz epatowanie rozmowcow pogladami, w
ktorych kaze sie im wybierac miedzy religia, ktora wyznaja,
a dieta  wegetarianska, ktora chca stosowac.


Nie do końca mam takie wrażenie, że "omijanie z daleka" jest możliwe. Jak już wiele razy mówiłem, nie utożsamiam się z żadną religią, niemniej podtrzymując związki rodzinne, raz na jakiś czas, w dobrej wierze, idę z tym koszyczkiem do święcenia, choć akurat ugotowane jajko jako symbol nowego życia zupełnie mi nie pasuje. Ale o czym to ja mówiłem... Za każdym razem, kiedy już jestem w tym kościele i czekam tam z tym koszyczkiem, słyszałem zdanie (cytuje z pamięci): "(..) poświęć Panie ten pokram, chleb, jaja *I WĘDLINY* (...)" --- no i z omijania nici, bo jeszcze tylko brakuje, żeby ksiądz dopowiadał "firmy Morliny" (nawet się rymuje), po uiszczeniu odpowiedniej, rzecz jasna, opłaty przez producenta.

To ma być to omijanie? Nie da rady. Kościół, przynajmniej ten, w którym sporadycznie się pojawiam, namiętnie wspiera jedzenie mięsa, a już w ogóle ostatnio osłupiałem, kiedy okazało się, że "baranek" zjedzony podczas wieczerzy paschalnej, był no ponoć naprawdę dosłownie barankiem, czyli jagniątkiem. Myślałem do tej pory, że to pewien symbol, symbol czystości, małe, niewinne bezbronne jagnie, ale w mordę jak nic słyszę o baraninie. No i znowu nie bardzo da radę omijać, kiedy baranek gładzący ma być, okazuje się, pieczenią.

Część ideałów chrześcijańskich jest jak najbardziej godna rozpowszechniania i kultywowania, ale jako całość dla mnie jest nie do przyjęcia. Mam wrażenie narastającego wiekowego szumu, który tak zniekształcił oryginalny obraz, że cieżko się już rozeznać w tym, o co komu chodziło na początku. Dlatego cóż, ale to omijanie, o którym mówisz, stosuje w znacznie szerszym zakresie. Wielu ksieży słyszałem, którzy otwarcie negowali wegetarianizm. Wszyscy wyrażali swoje prywatne zdanie? Jeśli jest ono inne od zdania oficjalnego, to dlaczego osoby te są należą do stanu duchownego? Co z listem-petycją wysłanym przed paru laty do papieża przez którąś z organizacji wegetariańskich w sprawie uznania zwierząt z "braci mniejszych"? Też cisza... No to omijam, omijam...